wSTAWaj, ćwicz, wygrywaj i powtórz!

03.07.2020
dr Wojciech Swędzioł
wSTAWaj, ćwicz, wygrywaj i powtórz!
dr Wojciech Swędzioł
dr Wojciech Swędzioł
Doktor nauk o kulturze fizycznej, adiunkt w zakładzie Alpinizmu na Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie
Mimo iż jesteśmy stworzeni do ruchu, to niekiedy z różnych powodów potrafimy się porządnie zasiedzieć. Jak zmotywować się do aktywności i nie zrezygnować po pierwszych próbach? O jakich trzech istotnych elementach stylu życia należy pamiętać?

Odpowiedzi na te pytania udzielił dr Wojciech Swędzioł – wykładowca Akademii Wychowania Fizycznego im. Bronisława Czecha w Krakowie, instruktor m.in. narciarstwa wysokogórskiego, kajakarstwa, jeździectwa i wspinaczki sportowej, który na co dzień w swojej pracy zajmuje się wykorzystaniem elementów przygodowych dla rozwoju osobowego, zagadnieniami bezpieczeństwa oraz zarządzania ryzykiem. Zaczerpnij porcję inspiracji i motywacji! 

 

Siedzisz, zacznij chodzić.
Chodzisz, zacznij biegać. 
Biegasz… możesz latać! 

Te trzy wersy są hasłem wywoławczym, autorskim mottem biegu, który od dobrych kilku lat organizuję wraz z moimi studentami. Bieg nazywa się Koniczynka, a jego założenia są bardzo proste – ascetyczny minimalizm w zakresie wszystkiego, co zbędne. Koncentrujemy się na otwartej formule, przyjaznej atmosferze i zapraszamy… wszystkich. Zarówno tych, którzy jeszcze „siedzą”, jak i tych, którzy już biegają… a nawet tych, którzy potrafią już nieźle „latać” (albo właśnie przymierzają się do tego, by zacząć). O to właśnie chodziło, gdy zaczynaliśmy w 2012 roku, by nie wykluczać, lecz włączać. Aby wpisany w to włączenie był także postęp i rozwój, bo zawsze, bez względu na to, w jakim miejscu jesteś, możesz więcej! Tym hasłem zachęcamy do tego, by ktoś „wstał” i przeszedł, przetruchtał, przebiegł albo „przeleciał” swój pierwszy lub kolejny półmaraton czy maraton. Aby biegać obok siebie mogli zarówno zawodnicy, jak i ci, którzy przygodę z dłuższym dystansem dopiero zaczynają. A wiemy przecież, że najtrudniej jest zacząć… 

Każdy jednak powinien być w ruchu, być aktywny. I to bez względu na wiek. Dlaczego? Bo „ruch to zdrowie” i nic go nie zastąpi! Zaś nasze hasło wywoławcze jest metaforą i odnosi się równie dobrze do każdej innej aktywności. 

Człowiek bez wątpienia poważnie się zasiedział. Siedzi w samochodzie, przed telewizorem, przed komputerem. Poza tym człowiek również sporo zapomniał. Często przez to siedzenie zapomina, że potrafi chodzić, bo przecież niemal wszędzie dojeżdża. Człowiek zapomina także, że rodząc się w zdrowym ciele, otrzymał wielki dar… „Ślachetne zdrowie, Nikt się nie dowie, Jako smakujesz, Aż się zepsujesz.” – tak widział to Kochanowski. Zaś bardziej nam współczesny biegający pisarz Murakami napisał kiedyś: „Patrząc wstecz, dochodzę do wniosku, że najlepsze co mnie spotkało, jest to, że urodziłem się w silnym, zdrowym ciele”. O tym także często zapominamy! Czy to nie paradoks, że posiadając tak wielki dar, tak bezcenny i nieosiągalny dla wielu, którzy go pragną, ale mieli mniej szczęścia od nas, przez całe lata robimy niemal wszystko, aby go stracić, porzucić, zaprzepaścić? Nie sądzisz, że najwyższa już pora, by coś z tym zrobić? Być może nawet już zacząłeś.

Kiedy szukamy porad dotyczących tego, w jaki sposób rozpocząć aktywne życie i z powodzeniem kroczyć po obranej ścieżce, często możemy (w dużym uproszczeniu) natknąć się na zalecenia oscylujące wokół trzech kluczowych kwestii: dieta, trening i regeneracja. Jest czymś niepodważalnym, że te trzy czynniki mają niezwykle istotne oddziaływanie na prawidłowy stan naszego zdrowia, wygląd i samopoczucie, ale… 

Nie wiem jak ty, ale ja nie jestem sportowcem z planem treningowym i kalendarzem zawodów, a powyższa recepta wydaje się być zaczerpnięta właśnie ze świata sportu. Zastanówmy się więc, jak przetłumaczyć ją na bardziej przyjazny język, który pomoże w zmotywowaniu się. A więc „wstajemy”, budujemy świadomość i zaczynamy tak, żeby nie zacząć od zrobienia sobie krzywdy! 

DIETA? Nie dieta, lecz... zmiana – i to trwała – naszych żywieniowych nawyków. Z każdą dietą jest pewien zasadniczy „myk”. Dieta ma początek. Dziś, jutro, w przyszłym tygodniu, zaczynam dietę XYZ! A jak zaczynam, to kiedyś skończę. W każdą dietę jest wpisany także jej koniec, a w domyśle jest ona wyrzeczeniem i odstawieniem czegoś, co lubimy. Czy to stwarza szanse na powodzenie, zakładając, że nie jesteśmy w jakimś mikro- makro- cyklu  treningowym, a raczej przeciwnie – mamy zdecydowanie amatorskie i rekreacyjne nastawienie do aktywności fizycznej? Jeśli faktycznie chcesz coś zmienić, zastanów się raczej nad tym, co ląduje w twoim koszyku, na stole, ile słodzonych płynów wypijasz każdego dnia i co możesz z tym zrobić, aby było zdrowiej, smaczniej, bardziej regularnie i lepiej. Powtarzaj sobie kilka razy dziennie, że jesteś tym, co jesz i zacznij budować swoją świadomość. Rozpocznij zmianę, która nie będzie krótkoterminową dietą, tylko świadomym i trwałym wyborem. 

TRENING? Nie trening, lecz… aktywność, ruch - bycie aktywnym i bycie w ruchu! Aby zrozumieć, na czym polega różnica pomiędzy tymi sformułowaniami, powinniśmy cofnąć się daleko, aż do lat szkolnych. Prawdopodobnie wtedy w powolnym procesie sformalizowanej edukacji, na którymś z jej przymusowych etapów, zaczęliśmy tracić radość z uczenia się. Tak, właśnie tak! Kiedy patrzę na mojego bawiącego się synka, widzę radość, ciekawość i fascynację płynącą z każdego kroczku, każdej nowej aktywności i rozwiązanej zagadki, z każdej nowej książeczki. Kiedy zaś proszę moich studentów, aby przeczytali ciekawą książkę (nie podręcznik, lecz naprawdę ciekawą książkę), jest z tym bardzo duży problem. Dlaczego? Ponieważ ta „zadana” książka staje się „obowiązkową lekturą”, a człowiek sprzeciwia się przymusowemu robieniu czegoś dla przyjemności. Ten przymus jest wpisany w słowo „trening”. Trening trzeba zrobić, bo inaczej nie będzie efektów. Ja zamiast obowiązkowego treningu, proponuję ci powrót do dziecięcej radości, którą nadal możesz czerpać z tego, co robisz. Trzeba to sobie tylko przypomnieć! Nie możesz biec? To idź! Posłuchaj śpiewu ptaków i przejdź się na spacer. Ale bądź aktywny, ruszaj się i ciesz się tym. 

 

Sprawdź: Doppelherz® system KOLLAGEN 11.000 PLUS!

 

REGENERACJA? Nie tylko sama regeneracja, lecz również rozsądek! Po prostu bądź aktywny i ruszaj się rozsądnie. Słuchaj uważnie swojego organizmu i dobrze go traktuj. Rozgrzewka naprawdę jest potrzebna, można wręcz napisać, że jest obowiązkiem każdego odpowiedzialnie aktywnego człowieka. Jednak prawdopodobnie właśnie z tego powodu, że jest konieczna, tak często bywa marginalizowana. Podobnie bywa z ignorowaniem sygnałów ostrzegawczych ze strony naszego organizmu, a są one w zasadzie jedynym możliwym kanałem informowania nas o tym, że coś jest nie tak. W szczególności dotyczy to tkanek miękkich i stawów. Prawidłowa rozgrzewka, aktywność dostosowana do możliwości organizmu oraz odpowiednia dawka odpoczynku, pozwalająca na regenerację, są kluczem do uniknięcia urazów. 

Jeśli na tym etapie zaczniesz popełniać błędy, zapłacisz za nie coraz dłuższymi przerwami w aktywności i coraz większą frustracją. Mięśnie, które są dobrze ukrwione, dosyć szybko adaptują się do obciążeń. Niestety – pozostałe, słabiej ukrwione tkanki (takie jak ścięgna czy stawy), nie nadążają. Zwyczajnie potrzebują więcej czasu, aby mogły się zaadaptować do nowej sytuacji. Nawet bardzo subtelne, niepokojące symptomy są zaś najistotniejszą informacją o przeciążeniu. Jak je interpretować? Jeśli są względnie łagodne, ale utrzymują się przez dwa lub więcej tygodni, pojawiają się po zakończeniu aktywności, ale nie ustępują – potraktuj to poważnie. Przeanalizuj aktywność pod kątem techniki, czasu odpoczynku, diety i znacznie zmniejsz obciążenia. Jeśli trudno jest ci się z nimi uporać, warto zasięgnąć porady specjalisty. 

A zatem wstań i bądź aktywny! Rusz się, chodź, biegaj, pływaj, pedałuj, wiosłuj… lataj!  Świadomie zmieniaj swoje nawyki żywieniowe i bądź w tym wszystkim rozsądny. Dbaj o siebie, swoje mięśnie, kości i stawy. A przede wszystkim ciesz się tym, co możesz i sięgaj po więcej!