Od pierwszego kroku wszystko się zaczęło... - poznaj moją historię zza kulis!

01.07.2020
Moja historia - Robert Korzeniowski

Zawsze podziwiałem sportowców. Chciałem wzorować się na nich, być sprawnym i mającym silną pozycję w grupie chłopcem. Gdy byłem dzieckiem, kibicowałem lekkoatletom, kolarzom, narciarzom i oczywiście piłkarzom, ale moi najbliżsi kibicowali mnie, bym wyszedł z powracających angin i gorączki reumatycznej. Gwiazdy sportu z przełomu lat 70. i 80. oklaskiwałem, lecząc się w sanatorium i siedząc na dwuletnim zwolnieniu z WF. Zatem jak to się stało, że kilkanaście lat później sięgnąłem po pierwszy złoty medal olimpijski w chodzie na 50 km?

Otóż gdy miałem 14 lat, odważyłem się zrobić pierwszy krok, wchodząc na ,,Drogę Smoka”, czyli mojego ówczesnego idola – Bruce’a Lee. Zacząłem trenować judo, bo w Tarnobrzegu, gdzie wtedy dorastałem, nie było ani kung-fu, ani karate. Już po pierwszych treningach, które – choć były dla mnie bardzo trudne – sprawiały, że czułem, jak bardzo wzrasta moja samoocena i systematyczność w nauce (bo musiałem lepiej organizować czas, by móc trenować), ale przede wszystkim poprawiała się odporność organizmu na choroby, które po prostu zaczęły odpuszczać.

Rok później okazało się, że moja sekcja judo nie może się rozwijać. W stanie wojennym milicja nie akceptowała zgromadzeń młodzieży, bo według oceny ówczesnych władz, trenując sporty walki… uczyła się bić. Zszedłem zatem z ,,Drogi Smoka”, by pojawić się na bieżni lekkoatletycznej i rozpocząć marsz na igrzyska. Zaczęło się od tego, że w moim pierwszym sezonie lekkoatletycznym (1984) akurat nikt z Polaków nie pojechał do Los Angeles z powodu politycznego bojkotu. Ja na swoją olimpijską szansę miałem poczekać jeszcze 8 lat.

Dlaczego przywołuję tak odległą historię? Otóż uważam, że sport, a wcześniej podwórkowa aktywność fizyczna, uformowały mnie na całe życie. Nie tylko jako mistrza olimpijskiego, sportowca wyczynowca, ale przede wszystkim jako człowieka przygotowanego do życia we wszystkich kluczowych obszarach. Lepsza samodyscyplina, radzenie sobie ze stresem, wyższa odporność na infekcje, większa witalność na co dzień, a tym samym większa efektywność w pracy. 

 

Robert Korzeniowski - cytat

 

Włączyłem się do akcji Siła Ruchu, bo jestem głęboko przekonany o tym, że regularna i zaplanowana z głową aktywność fizyczna może sprawić, iż my wszyscy poczujemy się lepsi, zwycięscy, silniejsi (zarówno fizycznie, jak i psychiczne), a nasz apetyt na życie będzie nieustająco rósł wraz ze wspinaniem się na kolejne poziomy sportowego wtajemniczenia.

Taka jest moja życiowa misja. Bo bycie mistrzem olimpijskim jest nie tylko pięknym i życiowym honorem, ale i zobowiązaniem do tego, by przez resztę życia uczyć innych. Być przewodnikiem i nauczycielem, który zaprasza każdego chętnego do odkrywania mistrzostwa w sobie. Nie chodzi tu bynajmniej o kolejne olimpijskie medale, ale o lepszą jakość naszego życia, która może zostać osiągnięta dzięki perfekcyjnej równowadze ciała i ducha.